Karos uwolnione, czyli węgierska wyprawa z dreszczykiem

Skąd Karos uwolnione i dlaczego naszej "Operacji Dunaj" towarzyszył dreszcz emocji? Przyznamy się - bo to było nasze drugie (a licząc zalążek wystawy prezentowany niegdyś w Karpackiej Troi - trzecie) podejście do spotkania ze znaleziskami z Karos. Poprzednie, choć zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach i poprzedzone toastami za powodzenie wyprawy, zakończyło się fiaskiem, gdyż okazało się, że wystawa została przełożona, zabytki znajdują się w depozycie, z powodu święta narodowego nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc a w ramach rekompensaty możemy zobaczyć... wystawę geologiczną z zatopionymi w ogromnych tubach pniami sekwoi na czele...
Dlatego mimo, iż tym razem wszystko sprawdziliśmy dokładnie przebijając się przez zawiłości języka węgierskiego, i mimo, że nic nie wskazywało na żadne depozyty, remanenty ani inne kataklizmy, jechaliśmy do Miskolca wstrzymując oddech... A gdy okazało się, że oto stoimy przed wystawą, zaparło nam dech z zachwytu :)





Wystawa pozornie niepozorna - dwie małe sale ekspozycyjne, ale zaprojektowane tak, że na małej przestrzeni mieszczą olbrzymią ilość skarbów i stanowią niezwykłą bazę wiedzy o historii i kulturze Madziarów z okresu dynastii Arpadów i zajęcia ojczyzny. Moich współoglądaczy pochłonęły prezentowane znaleziska, studiowanie najmniejszych detali i dokumentowanie każdego szczegółu, ja natomiast skupiłam się na samej koncepcji wystawy, więc teraz trochę o tym:

Sala pierwsza: wprowadzenie w historię, odwzorowanie cmentarzyska (a właściwie trzech cmentarzy) z Karos, opisy poszczególnych pochówków i pierwsze zabytki:




Sala druga - trochę antropologii i szuflady i gabloty pełne znalezisk i rekonstrukcji - z dokładnymi opisami (te podstawowe także po angielsku) i odwzorowaniem układu zabytków w poszczególnych grobach: broń, elementy uposażenia koni, bogato zdobione kołczany i kaletki, biżuteria:





I mnóstwo okazji do interakcji - myślę, że autorzy wystawy mieli w tym kontekście na myśli w szczególności dzieci, ale chyba każdemu trudno byłoby się oprzeć i nie zaangażować: w jednej skrzyni karty z odwzorowaniami pochówków, w innej znaleziska, w kolejnej dotykowy ekran z wciągającymi funkcjami, w jeszcze innej gra zręcznościowa. A chętni mogą nawet pobawić się w archeologów i pod okiem madziarskiego krecika odkopać szkielet przodka :) Na końcu mała jurta edukacyjna z filcowymi poduchami i telefonem do przeszłości:




Wystawa" ELIT ALAKULAT" - Herman Otto Muzeum w Miskolcu, stary budynek  (Papszer 1)

Ogromne podziękowania dla Wojtka, 
dzięki któremu "Operację Dunaj" symbolizują nagrobki nr 11 i 52
a także nieoczekiwanie dla mnie nr 47 :)


Last week we finally visited "Elite Corps" - an exhibition in Herman Otto Museum in Miskolc, Hungary, where one of the most important monuments of the Magyar history are presented. They becomes from Karos, the richest cemeteries of the Hungarian Conquest Period in the Carpathian Basin. 
The exhibition is designed in very creative way - in two not very big rooms you can watch a huge amount of monuments, shown accurately as they were found in the graves in Karos. It is also very invloving - you can use interactive screens, play games or even become an archeologist and excavate your own skeleton :) I suppose that when you're a child, you can also have a lesson in the 3rd room, that instead of school desks is a yourt with colorful felt pillows. 

Komentarze