Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BP. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2015

Łucznicza majówka - skąd się biorą łuki

 


 Za nami "Łucznicza majówka" w skansenie Karpacka Troja w Trzcinicy. Zanim jednak o emocjach, wrażeniach i działaniach z minionego weekendu, warto wrócić do początku i zacząć od osoby, od której zaraziliśmy się pasją i której łuki były dla nas (i chyba nie tylko dla nas) głównymi bohaterami tej majówkowej historii.

niedziela, 7 lipca 2013

Lektura obowiązkowa

Na tę książkę czekaliśmy długo, ale cierpliwie, bo chyba największą jej wartością jest to, że powstawała przez całe lata doświadczeń... Dlatego możemy spokojnie ufać temu, co się w niej znajduje, bo to informacje sprawdzone, potwierdzone długoletnią praktyką, i przede wszystkim z pierwszej ręki. Ręki profesjonalisty.

Pasjonaci łucznictwa tradycyjnego znajdą w tej książce bazę wiedzy o metodach wytwarzania łuków - począwszy od gatunków drzew łuczniczych dostępnych w Polsce i metod ich pozyskiwania, przez przegląd rodzajów łuków i ich poszczególnych elementów, opisy wykonania, aż po wskazówki dotyczące użytkowania, technik strzelania, przechowywania i przewożenia. Baza wiedzy niezmiernie cenna dla tych, którzy używają łuków tradycyjnych i dla tych, którzy chcą zmierzyć się ze sztuką ich wytwarzania.

Przekonywać do lektury chyba nie trzeba, ale dla potwierdzenia kilka zdań ze wstępu i zakończenia:
Moja droga do osiągnięcia osobistego sukcesu w postaci pierwszego, własnoręcznie wykonanego i dobrze strzelającego łuku była długa i mozolna. Powodem takiego stanu rzeczy był praktycznie zupełny brak dostępu do literatury dotyczącej łucznictwa tradycyjnego (...), w moich rodzinnych stronach nie działał żaden klub sportowy, który posiadałby sekcję łuczniczą (...). Dzisiaj, patrząc z perspektywy czasu cieszę się, że tak się stało, bo dzięki temu zostałem zmuszony do uprawiania tego sportu na własną rękę, używając broni wyłącznie własnego wyrobu. Stałem się przez to łucznikiem w pełni tradycyjnym. Zdobywanie doświadczenia przy wyrobie łuków, przyswajanie wiedzy praktycznej i nauka na własnych błędach trwała bardzo długo, gdyż ponad 25 lat. (...) W czasie tych wszystkich lat wykonałem dziesiątki, jeżeli nie setki różnych, lepszych, gorszych lub całkiem złych egzemplarzy (...). Moje łuki się łamały. Ja nie! Strugałem je wytrwale tak długo, aż przestały się łamać.






Bogusław Popek, 
Łuk drewniany. Metody wytwarzania (Wooden bow. Production methods), 
Krosno, Muzeum Podkarpackie w Krośnie, 2013.








We've been waiting for this book for a long time, but we were patient as we knew, that it's biggest value is that it had been arising for a years of experience... For that reason we can trust the information that it contains, because it's been verified and tested by long-time practice of one of the best profesionals we know.
In this book you'll find the most important information about traditional bows. Following chapters show the different species of wood which can be used to make bows and how to collect the wood from natural surroundings, the various methods used to make a bow, the techniques of archery and the advice how to use, store and conserve a bow. 
The book is valuable compendium for those, who use traditional bows and for those who want to make it by their owns. For them the Author's motto is dedicated: My bows cracked. But i didn't. I was resolute and kept on making them until they stoppef cracking. 




piątek, 31 maja 2013

Treningowo...

Czasu jakoś ciągle mało, ale aktywności nie brak. Treningowo - domowo przed pracowitym weekendem:


i bliżej:



Łuki oczywiście wiadomego źródła. Wkrótce więcej o nich, a tymczasem do zobaczenia jutro tu:




We still have no time to write, but of course we find some time for training. Tommorow busy week-end begins, so we're prepairing. I'll write about bows (of course made by BP) soon, meanwhile see you tommorow in Carpathian Troy!

sobota, 6 kwietnia 2013

Czarnobiały kwiecień-plecień

Nie rozpieszcza nas wiosna w tym roku. Co prawda światem już powoli nadchodzi, ale Rozembark jeszcze wciąż pod ciężkim, mokrym śniegiem. Gdzieniegdzie tylko wątpliwej jakości biel ustępuje ciemnym plamom niezbyt wiosennej jeszcze ziemi. Dni dłuższe, ale też kolorów pozbawione. Na szczęście są sytuacje, gdy biel i czerń mają swój urok. Gdy przeplatają się w kwietniowym krajobrazie - może niekoniecznie, ale gdy przeplatają się w lotkach strzał? To coś zupełnie innego... Zresztą zobaczcie sami:

Komplet 6 strzał do długich i  mocnych łuków (o naciągu do 40 kg), idealne do strzelania na zasięg. Promień sosnowy o długości 33 cale, lotka 5 cali, szyta syntetycznym jedwabiem, osada szeroka, przystosowana do lnianych cięciw, grot kuty typu bodkin. Autorstwa BP.






We can mainly see two colours of this year spring: black and white. Rozembark is still full of snow, and the places, where it has finally disappeared, are dark and sad. On the other hand, black and white sometimes fit perfectly - maybe not in April's landscape, but in arrow flethings look great, don't you think?

6 arrows designed to strong longbows (draw weight about 40 kg) with linen bowstrings, and to long distance archery. Length - 33 inches, pine wood, bodkin heads, 5 inches long fletchings sewed with synthetic silk thread. Made by BP.

sobota, 30 marca 2013

Na początku byli ludzie

Na początku - jak mówią - było słowo, ale na początku tej historii byli ludzie. Ludzie z pasją i wiedzą. Pewno będzie okazja powiedzieć o nich więcej, dziś trochę o jednym z nich. W jego domu wypiliśmy róg miodu na pomyślność nowego roku - jakieś dziesięć lat temu. Potem gdzieś pomiędzy Kątami a Sanokiem były rozmowy, spotkania, miód pity za kolejne pomyślne lata, rekonstrukcje, nawet plan filmowy, aż wreszcie możliwość we wspólnej pracy podglądania jego pracy i zgłębiania rzemiosła. Strzelamy w Rozembarku tylko z robionych przez niego łuków. Nie chciał, by mówić o nim za dużo, raczej o tym, co robi. Niech więc jego łuki, strzały i inne artefakty opowiedzą same o sobie. Będą pojawiać się w tej historii i z pewnością nie dadzą się pomylić.

In the beginning was the word, but in the beginning of this story were the people. People having great passion and knowledge. We hope we'll find some time to tell about them all, but we'd like to start with one of them. In his small wooden house we drank some honey wishing happy new year... about ten years ago. Then for all next years, we used to meet somewhere between Kąty and Sanok, and talk, and watch him working, and drink the honey, and even play in the moovie...  Now it is great  to meet at the common workplace, watch and learn... He didn't want to tell a lot about him, he just prefered his craft telling the story. He's known for his funny stories, patient and precise work, but mostly for his bows. So let's his bows and his craft speak - you'll recognize it for sure.




Na początek, na przekór zimowej wiośnie, wspomnienie z zeszłorocznego lata w Karpackiej Troi: łuk jesionowy długi (190 cm) naciąg 23 kg. Z ręki BP.

As we're sick and tired of the winter in the spring, we start with reminiscence of the last summer in Carpathian Troy Open-Air Muzeum: longbow made of ash wood (190 cm), 23 kg draw weight. Made by BP.